„W rezultacie „Pasaże” przywodzą na myśl sławną „Księgę” Brunona Schulza czy też jej mizerne pozostałości, które wpadły w ręce narratora „Sanatorium pod Klepsydrą”. Może coś jest na rzeczy w tym skojarzeniu, jako że niejedno Schulza z Benjaminem łączy – od fascynacji mistyką żydowską i światem dzieciństwa po zamiłowanie do tandety i znaczków pocztowych (u obu też pojawia się osławiona Anna Csillag reklamująca środek na porost włosów!). Schulzowi marzyła się jednak „mityzacja rzeczywistości”. Benjamin chce raczej mity identyfikować i w subtelny sposób uwalniać nas spod ich władzy”.
Adam Lipszyc, Rec. Pasaży Waltera Benjamina,
http://wyborcza.pl/1,75517,3170275.html
„W witrynach zakładów fryzjerskich można oglądać ostatnie kobiety z długimi włosami. Noszą one ciężkie, bogate, ondulacje, skamieniałe węże z włosów. Powinny uczcić małymi tabliczkami wotywnymi tych, którzy z tych konstrukcji zbudowali własny świat – ludzi jak Baudelaire czy Odilon Redon, którego samo nazwisko opada jakby kapryśnym, zbyt zakręconym loczkiem. Zamiast tego zdradzono je i sprzedano, wystawiając niby głowę Salome w charakterze fantu (o ile to, co śni tam, na konsolce, nie jest wręcz głową zabalsamowanej Anny Csillag). A podczas gdy te głowy kamienieją, mur ścian nad nimi kruszeje”.
Walter Benjamin, Pasaże, przeł. Ireneusz Kania, Kraków 2005, s. 232.
Dodaj komentarz