„Literatura na Świecie” wydała niedawno numer tematyczny poświęcony Walterowi Benjaminowi (Wydawnictwo KR natomiast pokaźny tom jego przekładów „Twórca jako wytwórca”). Cytacik:
„zarówno ludzie prości, jak i wykształceni] czytają powieści dla imion i formuł, które wprost wyskakują na nich z tekstu; […] czyhają na pewne zwroty i słowa, a sens jest jedynie tłem, na którym porusza się cień, rzucany przez nie niczym przez figury reliefu. Szczególnie wyraźne jest to w przypadku tekstów, które określa się mianem świętych. Komentarz, który im służy, wyrywa z takich tekstów pewne słowa, jak gdyby zostały dlań zestawione zgodnie z regułami owej gry i przeznaczone do opanowania. I rzeczywiście, zdania, które dziecko układa podczas gry z tego rodzaju słów, wykazują silniejsze podobieństwo z tekstami świętymi niż z codzienną mową dorosłych”
Walter Benjamin, Precel, pióro, pauza, skarga, fidrygałki,
przeł. Adam Lipszyc, „LnŚ” 2011, nr 5/6.
Mowa o grze, w której z szeregu nie powiązanych ze sobą słów należy złożyć zwięzły, sensowny tekst. Propozycja oparta na słowach wymienionych w tytule tekstu, które (rzekomo) ułożyło 12-letnie dziecko, brzmi:
„Czas toczy się przez naturę jak precel. Pióro maluje pejzaż i powstaje pauza, tak że wypełnia go deszcz. Nie słychać żadnej skargi, bo nie ma żadnych fidrygałek”.
Alternatywa: „Krakowski poeta żywi się preclem, a broni piórem. Nie skarży się, jeno raz po raz zapytuje: Co to są fidrygałki?”.
[2011]
Dodaj komentarz