Historyk o księgach świętych

Z apokryficznej korespondencji rzymskich intelektualistów pióra Witolda Kuli:

„Mamy zrezygnować z nierealnego może, ale usprawiedliwiającego całe nasze życie dążenia do odkrywania, do wydzierania światu nowych prawd, nieznanych prawd? Patrologiae cursus completus ma się stać dla nas tekstem niesprawdzalnym, niesprowadzalnym, decydującym o prawdziwości każdego innego tekstu, późniejszego czy nawet wcześniejszego, a tzw. apokryf, pismo nie natchnione przez ducha świętego, mimo swej historycznej autentyczności ma stać poza zakresem dopuszczonych do analizy dokumentów, którego dotknięcia nawet winniśmy unikać z manifestacją zgorszenia na naszej świątobliwej twarzy? Młodzież naszą mamy uczyć historii nie ze źródeł i z dzieł naszych wielkich historyków – lecz z pism świętych.”

W. Kula, Gusła, w: tegoż, Wokół historii, Warszawa 1988, s. 376.

Kula poprzez tę korespondencję rozwijał analogię między miejscem chrześcijaństwa w imperium rzymskim a marksizmu-leninizmu w powojennej Europie. Patrologia to zatem odpowiednik dzieł zebranych Marksa i Engelsa. Odpowiedź:

„Tak, Klaudiuszu. Zły masz stosunek do chrześcijańskich pism świętych. Z pietyzmem bierz do ręki zwoje. To nie pisma naszych antykwarystów, które mogą się jednemu podobać, a drugiemu nie, w jednym miejscu prawdziwe, a w innym błędne. To zweryfikowane krwią doświadczenia śmiertelnej walki o wolność od jej początków do dziś. To to z naszej wielkiej nauki, co okazało się w ostatecznym rachunku pożyteczne. To kanon” tamże, s. 381.


,

Dodaj komentarz