Notatki na podstawie książki Franka Keromode’a „Genesis of Secrecy”:
„można powiedzieć, że teksty Nowego Testamentu zostały wygenerowane ze Starego Testamentu, i jako takie są jego interpretacjami i tym samym fikcją. (…) Jednak pozostaje pytanie, jaka jest różnica między stworzeniem tekstu, który sprawia wrażenie, jakby to, co opisuje, miało miejsce – a takiego, który zdaje sprawę z tego, co się faktycznie stało” s. 110.
Dodd, który ma dobre rozeznanie w tym jak „factual narrative could be made” „according to the scriptures” twierdzi, że istniał wiele więcej możliwych do zinterpretowania w kontekście ofiary Chrystusa fragmentów w ST, przez co opis męki mógł wyglądać całkiem inaczej – wybór zaś takich a nie innych typów podyktowany był faktycznym przebiegiem wypadków” s. 111.
Ilustracja: Historia sir Philipa Sidneya, który – zgodnie ze świadectwem jego przyjaciela zawartym w biografii wydanej 40 lat po zaistniałym zdarzeniu – miał oddać na polu bitwy swoją wodę innemu żołnierzowi, bo czuł, że umiera. Nie ma świadków tego zdarzenia, jest jednak ono konsekwentnie wplatającą się w życie i twórczość autora narracją, być może sfabrykowaną przez jego przyjaciela, autora biografii (który prawdopodobnie wyczytał podobne zdarzenie w „Żywocie Aleksandra [Wielkiego]” – podobny kontekst jak ST wobec NT?), s. 114.
Gdzie przebiega granica między prawdą a znaczeniem? Tekst jako relacja z prawdy (o czym to coś jest napisane, „litera”?) vs tekst fikcyjny, który ma być nośnikiem prawdy („duch”?). Jezus nie musiał się urodzić, aby powstał Nowy Testament i był ważnym/ wartościowym/ skutecznym/ itd. tekstem.
[2007]
Dodaj komentarz