Thoreau o architek(s)turze „naszych biblii”

„Znaczna część ozdób architektonicznych jest dosłownie pusta i wystarczyłby poryw wrześniowego wiatru, aby obedrzeć z nich zasadniczą konstrukcję – niby z cudzych piórek – nie przynosząc jej samej uszczerbku […]. Co by to było, gdyby tyle samo szumu robiono wokół ozdobnego stylu w literaturze i gdyby architekci naszych biblii tyle samo czasu poświęcali ozdobnikom, co architekci kościołów gzymsom? Tak też tworzy się literaturę piękną, sztuki piękne oraz ich profesorów. Doprawdy, dużo to obchodzi człowieka, w jaki sposób nachyla się nad nim czy pod nim kilka desek i na jaki kolor pomalowaną ma skrzynię. Obchodziłoby do pewnego stopnia, gdyby to istotnie on układał te deski i malował. […] Lepiej pomalować dom na kolor własnej twarzy – niech się za nas rumieni i blednie. Oto przedsięwzięcie, którego celem jest ulepszenie stylu architektonicznego chat!”

H.D. Thoreau, Walden, czyli życie w lesie, przeł. H. Cieplińska, Warszawa 1991, s. 73-74.

Uwaga zyskuje na znaczeniu w kontekście całej książki, czyli rozważań nad granicami podstawowych potrzeb ludzkich i sposobami ich zaspokajania. Literatura jest biblią jako produkt pierwszej potrzeby. Z tego samego powodu może być porównana do architektury. 

Zastrzeżenie: skrzynia zawsze będzie miała jakiś kolor a biblia styl. Nie sądzę, aby mogły one być „puste”. Ale zgodzę się, że zyskują na „pełni” (znaczeniu) jeśli zostają skonfrontowane z jednostkowym/wspólnotowym doświadczeniem, wystawione na jego krytykę.

[2013]


,

Dodaj komentarz