
„Niniejsza książka obejmuje zbeletryzowane (…) mity i legendy ludów Afryki Zachodniej, koncentrujące się wokół spraw podobnych do tych, które przedstawia pierwsza księga biblijnego Pięcioksięgu, Księga Rodzaju.
Znalazły się więc w niej przede wszystkim mity kosmogoniczne mówiące o powstaniu świata i ludzkości oraz legendy o pochodzeniu poszczególnych ludów i ich przodków. Obejmuje ona ponadto prehistorię tychże ludów i założonych przez nie królestw, legendy o bohaterach cywilizacyjnych żyjących na pograniczu czasu mitycznego i historycznego, a w kilku przypadkach przytacza też legendy o dobrze znanych postaciach historycznych, których rola w dziejach narodów była tak wielka, że nie sposób pominąć ich milczeniem”.
Stanisław Piłaszewicz, Afrykańska księga rodzaju. Mity i legendy ludów Afryki Zachodniej, Warszawa: Iskry 1978, s. 5.
Spostrzeżenie: czyli jednak to nie są opowieści całego kontynentu, ale regionu, który łączy do pewnego stopnia wizja kosmologiczna, co może być pochodną podobnych warunków życia zamieszkujących go ludzi. Ale to kilka różnych wspólnot etnicznych i narodowych, bohaterów i historii.
Pytanie: czy można podobnie czytać Biblię, jako opowieść o regionie, w którym funkcjonowały podobne matryce wyobrażeń teologicznych i działań rytualnych, lecz też spore różnice pomiędzy ludami? To książka bardziej polifoniczna, niż wielu jest gotowych przyznać.
Jeszcze Piłaszewicz: „Pamiętajmy, że jak i w wielu innych dziedzinach wiedzy afrykanistycznej, w badaniach nad mitologią czy twórczością ludową Afrykanów istnieje jeszcze wiele białych plam. (…) Niemałą rolę w burzeniu tradycyjnych wierzeń i poglądów na powstanie i urządzenie świata odgrywają tak zwane religie światowe – islam i chrześcijaństwo. To wiara Mahometa sprawiła, że prawie nic nie wiemy na temat tradycyjnych wierzeń wielomilionowego ludu Hausa”.
Obosieczność tekstu świętego:
a) tworzy religię uniwersalną o ambicjach prozelitycznych, niszczącą mniejsze kultury;
b) staje się wzorcem dla sposobu, w jaki centrum chce sobie o owych kulturach opowiadać, z apetytu na oswojoną egzotykę.
Dodaj komentarz